Pani Monika Pniewska (architektka) zapytana o to, co było największym wyzwaniem projektowym w metamorfozie tego mieszkania, bez wahania odparła, że wszystko. W takim przypadku, ta realizacja na pewno zasługuje na miano metamorfozy tygodnia. Ten cykl na łamach Internity Home ma pokazać, że nawet beznadziejne przypadki – takie jak ten z poniższych zdjęć (uwaga, co się zobaczy, tego już się nie odzobaczy więc zastanów się trzy razy zanim przewiniesz w dół) mają szansę stać się pięknymi i stylowymi gniazdkami. Biorąc pod uwagę bardzo mały metraż (mieszkanie ma tylko 35 m2), metamorfoza tym bardziej robi wrażenie.





Cel uświęca środki – czas i pieniądze
Mieszkanie musiało przejść bardzo długą drogę zanim przybrało obecny kształt. Jak podkreśla arch. Monika Pniewska, najtrudniejsze w metamorfozach tego typu nieruchomości jest doprowadzenie mieszkania do stanu deweloperskiego, by ruszyć z pracami projektowymi. W związku z tym mamy podwójny czas remontu oraz większy nakład środków, jakie trzeba poświecić na ten cel.

Oczekiwania przyszłych lokatorów vs mieszkanie po metamorfozie
Jak zdradza Pani Monika (architekt) klienci chcieli stworzyć wygodne mieszkanie inwestycyjne lub na własny użytek mieszkalno – weekendowy w centrum Warszawy z pełnoprawną kuchnią i kilkoma miejscami do spania. W rezultacie na 35 m. kw. udało się wygospodarować łazienkę, pełną kuchnię, dużą garderobą, przedpokój, salon z częścią jadalnianą oraz sypialnię.
A jak ocenia mieszkanie sama autorka projektu?
Każdy z nas wie, że im bardziej mamy pod górkę, tym na szczycie większa satysfakcja. Tak zapewne było i w tym przypadku. Sama architektka – Monika Pniewska – określa mieszkanie jako eklektyczne z odrobiną vintage, które spodoba się przede wszystkim miłośnikom dynamicznego życia miejskiego.















