<-- Powrót do Inspiracji

Mieszkanie 53 metrowe w odcieniach ziemi – miejska oaza spokoju | Design: MATUSZEWSKI STUDIO

Realizacje
Skontaktuj się z namiKontakt
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio
Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio

W jednej z cichych, zielonych enklaw Bemowa znajduje się mieszkanie, w którym priorytetem jest ponadczasowa jakość i spójność. Zamiast doraźnych efektów postawiono tu na świadomie dobrane materiały, wyważoną paletę barw i detale, które porządkują przestrzeń oraz podkreślają jej elegancję.

To przestrzeń zaprojektowana dla singla: osoby, która lubi swoje rytuały i ma do nich czułość. Poranna kawa, najlepiej wypita bez pośpiechu. Muzyka sącząca się z głośników jak miękkie światło. Wieczór z książką albo z kimś bliskim – takim „blisko” bez hałasu, bardziej w spojrzeniu niż w słowach.

Pięćdziesiąt trzy metry kwadratowe. Niewiele, a jednak wystarczająco, by zbudować cały własny świat – w wersji dopracowanej, ale nie przesadzonej. W wersji, która dojrzewa. Projekt tego wnętrza powierzono architektowi Krzysztofowi Matuszewskiemu, który prowadzi autorską pracownię Matuszewski Studio.

Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio

Elegancja w tonach ziemi

To mieszkanie od pierwszego progu otula ciepłem. Brązy, beże i zielenie układają się tu nie w oczywisty zestaw, tylko w paletę półcieni – jak późne popołudnie, kiedy słońce przestaje świecić „na biało”, a zaczyna malować rzeczywistość miękkim filtrem.

Sercem salonu jest mięsista sofa w głębokiej zieleni – kolorze, który działa jak obietnica spokoju. To ona zbiera codzienność: rozmowy, odpoczynek, film, momenty bez planu. Towarzyszy jej marmurowy stolik – chłodniejszy w dotyku, ale szlachetny, z fakturą przypominającą, że natura nie lubi kopiuj–wklej. I dobrze, bo wnętrza też nie powinny.

Najważniejsze było stworzenie przestrzeni spokojnej, ale nie chłodnej. Eleganckiej, ale bez dystansu. Jak mówi architekt prowadzący projekt: „Zależało nam, aby mieszkanie było tłem dla życia – nie scenografią, która narzuca ton.” I to zdanie jest tu jak podpis pod obrazem: proste, a trafia dokładnie w sedno.

Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio

Kuchnia, która zaprasza do stołu

Kuchnia jest jak dobrze skrojona koszula: nie musi błyszczeć, żeby wyglądać świetnie. Fronty w ciepłym drewnie spotykają się z metalicznymi górnymi szafkami, a dolna zabudowa z wyraźnym rysunkiem słojów wprowadza rytm – niemal graficzny, jakby ktoś narysował drewno pewną kreską. To detal, który nadaje charakter bez zbędnej teatralności.

Nad stołem zawisła czerwona lampa Flowerpot – jedyny mocny kolor we wnętrzu. I właśnie dlatego tak dobrze działa. Jak kropka nad „i”, jak szminka w minimalistycznym makijażu, jak gest, który mówi: wiem, co robię. Jej światło ociepla poranki i robi wieczorom kameralność, którą zwykle kojarzymy z małymi bistrami, nie z mieszkaniem w bloku. A tu proszę – można.

Metalowe krzesła w duchu Bauhausu wnoszą odrobinę modernistycznej dyscypliny. Ten porządek nie jest jednak sztywny – raczej wspiera codzienność, żeby wszystko miało swoje miejsce i sens. Wnętrze jest przemyślane, ale nie „pod linijkę”. Jak człowiek, który lubi ład, lecz nie chce żyć w muzeum.

Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio

Polecane produkty

Salon: przestrzeń miękkiej codzienności

Światło filtrowane przez lniane zasłony rozlewa się po mieszkaniu bez ostrych kontrastów. Jest w tym coś kojącego – jakby wnętrze mówiło: zwolnij. Ściany zostawiono niemal puste, dzięki czemu sztuka naprawdę wybrzmiewa. Jeden obraz wystarczy, by opowiedzieć historię, jeśli ma przestrzeń na oddech.

Biblioteczka z otwartymi półkami pozwala na osobiste akcenty: książki, pamiątki, fotografie. Ale niczego nie jest tu za dużo. Każdy przedmiot ma swoje miejsce, jakby mieszkanie miało własną kulturę ciszy – taką, w której nie trzeba niczego zagłuszać.

Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio

Sypialnia jako sanktuarium

Sypialnia jest wyciszona i przemyślana. Ciepłe brązy przeplatają się z zielenią obrazu nad łóżkiem, tworząc spokojny rytm – bez napięcia, bez potrzeby imponowania. Tu forma nie chce przyciągać uwagi. Tu chodzi o odpoczynek, który nie jest luksusem, tylko fundamentem.

W tej samej przestrzeni znalazło się biurko – dyskretne, funkcjonalne, gotowe na skupienie. Materiały i kolory sprzyjają koncentracji, nie atakują bodźcami. Oddzielenie łóżka od strefy pracy lustrzaną komodą to mądry zabieg: pozwala „przestawić głowę” z trybu zadaniowego w tryb regeneracji. Jak zasłona między dniem a nocą – symboliczna, ale skuteczna.

Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio

Łazienka: ciemna zieleń i światło na szkliwie

Łazienka jest jak wyciszony kadr z hotelowego spa. W prysznicu pojawiają się płytki w głębokiej, butelkowej zieleni, o nieregularnej powierzchni, która pięknie łapie i odbija światło. W zestawieniu z drewnem i mosiężnymi detalami całość robi się intymna, ciepła, niemal zmysłowa – bez przesady, raczej jak ulubiony zapach, który zostaje na skórze dłużej niż sam prysznic.

Projekt: Matuszewski Studio Foto: Zasoby Studio

Polecane produkty

Mieszkanie, które dojrzewa razem z właścicielem

To wnętrze nie zostało urządzone „na raz”. Ono ma dojrzewać. Ma chłonąć doświadczenia właściciela: podróże, książki, wspomnienia, nowe rytuały. Ma być tłem dla codzienności, które nie nudzi, bo jest pojemne – gotowe przyjąć zmianę.

„Największym sukcesem projektu jest to, że mieszkanie odzwierciedla właściciela, a nie pracownię. Widzimy uporządkowanie, elegancję i dbałość o detal właściciela. Ale też jego czerpanie radości z codziennych rytuałów, piękna czy świadomej i dobrze zaakcentowanej nonszalancji” – podsumowuje architekt.

I to jest chyba najpiękniejsza definicja dobrze zaprojektowanego wnętrza: nie ma dominować człowieka, tylko mu towarzyszyć. Być jak ulubiona muzyka w tle – obecna, ale nienachalna. Jak oaza w mieście: spokojna, prawdziwa, w odcieniach ziemi.

Podobne artykuły