<-- Powrót do Inspiracji

Mikrodom, który wygląda jak projekt marzeń

Lifestyle, Realizacje
Skontaktuj się z namiKontakt

Odkąd człowiek porzucił wieś na rzecz miasta, wciąż nosi w sobie pierwotną tęsknotę za powrotem do natury, a współczesna architektura nie pozostaje wobec tego obojętna. Tak na polski rynek trafił projekt chatki Brda oraz wiele innych wariacji na temat prostej konstrukcyjnie bryły. Niestety z biegiem czasu i rosnącym zapotrzebowaniem rynku, domki te zaczęły przybierać karykaturalne kształty. Tutaj jednak zaczyna się nowy rozdział. Projektanci z Public Studio, na co dzień zajmujący się głównie wnętrzami restauracji, klubów i kawiarni, otrzymali możliwość zaprojektowania tiny house’a — wyzwania, na które czekali. Tym samym udowodnili, że nawet w tak wyeksploatowanej kategorii jak mikrodomki — porównywalnej momentami z rozlewającą się pato-developerką — wciąż jest miejsce na innowację i rzemieślniczą precyzję.

Zdjęcia: Maja Bułkowska || Projekt: Public Studio

Mikrodomek z rzemieślniczą duszą

Początek Tiny House to zarazem koniec działalności firmy Monck Custom, założonej przez Szymona Girtlera, który zasłynął z produkcji nart. Rzemieślnicze podejście i pasja sprawiły, że jego narty zaczęły odnosić sukcesy w prestiżowych rankingach magazynów narciarskich.

Wszystko zapowiadało się jak w amerykańskim śnie — aż do momentu, gdy nadeszła pandemia. W jej wyniku branża narciarska na dwa lata praktycznie stanęła: zamknięto stacje i ograniczono dostęp do gór. Niestety, niewielka firma Szymona tego nie przetrwała.

Po zamknięciu warsztatu Szymon nie zamierzał wracać do pracy biurowej — chciał nadal rozwijać swoje umiejętności stolarskie i tworzyć własnymi rękami. Wtedy na jego drodze pojawiła się Ewa Gregorowicz, a współpraca z nią otworzyła zupełnie nowy kierunek — budowę drewnianych domów.

– Ewa i Szymon dostrzegli, że na polskim rynku brakuje precyzyjnie zaprojektowanych mikrodomów – dla klientów, poszukujących czegoś więcej niż proste, prefabrykowane konstrukcje, których producentów w ostatnim czasie nastąpił prawdziwy wysyp – wspominają początki projektu architekci z Public Studio. Dzięki odwadze, zaangażowaniu i pomysłowości projektantów powstał mikrodomek, jakiego jeszcze w Polsce nie było.

Projekt małego domku

Projektanci zaczęli od białej kartki, nie inspirując się żadną istniejąca konstrukcją. – Zadaliśmy sobie pytanie: w jakiej przestrzeni czulibyśmy się najlepiej – wspominają. – Oczywiste było łóżko, z którego roztaczałby się bajeczny widok na otaczającą przyrodę. Do tego salon z równie spektakularnym widokiem, ale odseparowany od sypialni. Świetnie gdyby można było zaprosić gości i dać im możliwość przenocowania, nie odbierając im…spektakularnego widoku! Do tego łazienka (koniecznie z widokiem!) I najważniejsze…taras – opowiadają.

To od tarasu zaczęła się koncepcja bryły budynku. Wszystkie istniejące konstrukcje mają taras dostawiany, co w przypadku domku mobilnego jest mało praktycznym rozwiązaniem, generującym problemy podczas transportu. Projektanci postanowili zintegrować taras z bryłą, tak żeby można było zabrać go ze sobą.

Dodatkowo taras – po podniesieniu, niczym zwodzony most w średniowiecznym zamku – zamyka dom, zapewniając dodatkowe bezpieczeństwo. Ten pomysł zupełnie przeorientował kształt domu. Aby zniwelować wrażenie wagonu projektanci lekko przełamali bryłę, a jej dwuczłonowość podkreślili zróżnicowaniem materiału.

Polecane produkty

Tiny house – projekt warty uwagi

Z zewnątrz dom jest surowy – grafitowa blacha zestawiona z czernią opalanej deski nadaje mu nowoczesny, ascetyczny charakter. W kontraście do elewacji zaprojektowano wnętrze, gdzie znalazła się jasna sklejka na ścianach i drewniana podłoga. Przytulny charakter podkreśla delikatne, ledowe oświetlenie ukryte w różnych zakamarkach uzupełnione kinkietami, które po zmroku tworzą atmosferę sprzyjającą wyciszeniu i relaksowi. 

Docelowo projektanci chcą dać możliwość indywidualnego doboru materiałów wykończeniowych, aby lepiej dopasować wygląd domku do indywidualnych potrzeb mieszkańców i charakteru otoczenia, w którym będzie się znajdował. Niewielki gabaryt budynku pozwala na jego instalację nawet na nietypowej, pod względem kształtu, działce – na wzór skandynawskich Hut, które rozsiane po Skandynawii, świetnie wtapiają się w krajobraz.

To dobry przykład na to, jak polscy projektanci i rzemieślnicy potrafią tworzyć nową jakość w dziedzinach, które wydawały się już całkowicie wyeksploatowane.

Autorka tekstu

Patrycja Bartkowska

Patrycja Bartkowska – redaktorka www.internityhome.pl, absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Od lat związana z szeroko pojętym światem designu i wyposażenia wnętrz. Kocha naturę oraz ceni ponadczasowe, jakościowe wzornictwo. Prywatnie żona i mama dwóch córek.

Podobne artykuły