Wygoda bywa punktem wyjścia dla wielu realizacji, ale czasem ważniejsze okazuje się uważne odczytanie miejsca — jego architektury, kontekstu i pamięci. Apartament przy Matejki 51 to projekt, który wyrasta właśnie z takiego podejścia. W odrestaurowanej secesyjnej kamienicy, naprzeciw Parku Wilsona i Palmiarni, Maria Jachalska zaprojektowała przestrzeń, gdzie historia nie pełni roli dekoracji, a współczesność nie próbuje jej zagłuszyć. Zamiast efektownych kontrastów pojawia się dopracowany dialog, a secesja nie jest tu dosłownym cytatem — raczej subtelną interpretacją.
Początek tej opowieści stanowiła historia budynku i potrzeba, by projekt ją rozumiał, a nie odtwarzał. Zanim powstały szkice, architektka sięgnęła po źródła: archiwa, opracowania i opisy kompleksu Johow-Gelände. Kolejnym krokiem były wielokrotne spacery ulicą Matejki — obserwacja detali, klatek schodowych, proporcji i rytmu epoki. Dopiero później narodziła się koncepcja wnętrza. Dzięki temu całość jest spokojna, konsekwentna i dopracowana — jakby naturalnie wynikała z charakteru kamienicy, jednocześnie odpowiadając na współczesne potrzeby życia.



Apartament dla estety: 88 m² uważnych decyzji
Mieszkanie powstało dla pana Emila — prawnika, bibliofila i miłośnika dobrego designu. Wspólny język z inwestorem sprawił, że funkcjonalny układ w dużej mierze pozostał bez rewolucji. Zamiast burzyć — dopracowano. Najważniejsze zmiany dotyczyły jakości codzienności: doświetlenia kuchni i łazienki oraz powiększenia tej drugiej kosztem sypialni. Dzięki temu powstał pełnoprawny salon kąpielowy — jedna z najmocniejszych scen tego projektu.
W całym apartamencie wraca ta sama, miękka nuta: obłości, łagodne zaokrąglenia, płynne linie zabudów, dyskretne florystyczne akcenty. To ukłon w stronę secesji, ale bez muzealnego gestu — raczej współczesna elegancja, która pamięta o swoim rodowodzie.



Strefa dzienna: miękkie linie, światło i park „w środku”
Już przy wejściu uwagę przyciąga drewniana szafa z zaokrąglonym bokiem — detal, który działa jak zapowiedź: tutaj wszystko będzie dopieszczone w skali, proporcji i dotyku. Salon z wykuszem otwiera się na zieleń Parku Wilsona. Ten widok nie jest tłem — staje się częścią wnętrza, naturalnym „obrazem”, który zmienia się wraz z porami roku.
W centrum strefy wypoczynkowej stanęła sofa Brandon marki Sits, zestawiona z okrągłymi stolikami oraz szafką RTV Olaio Caravela, w której pobrzmiewa szlachetna lekkość mid-century modern. Ważną rolę odgrywają zachowane sztukaterie — nie jako dominanta, ale jako most pomiędzy historyczną tkanką a nowym wyposażeniem. W tym projekcie to architektura kamienicy prowadzi narrację, a wnętrze subtelnie za nią podąża.

Jadalnia: detale, które budują opowieść
Kilka kroków dalej — jadalnia. Dębowy stół otoczono krzesłami Olaio Caravela, a całość domyka kultowy kinkiet Nemo Marseille. Tu szczególnie widać, jak ważna jest warstwa przedmiotów: ceramika Doroty Starosty (Dsarete), zegar z lat 20. XX wieku, obrazy Andrzeja Popiaka. To nie „dodatki”. To elementy narracji, które nadają wnętrzu osobowość i miękko osadzają je w czasie.



Kuchnia i decyzja, która przesądziła o charakterze wnętrza
Przejście między kuchnią a salonem wygląda dziś naturalnie — jakby od zawsze było łukiem. A jednak to właśnie ono stało się jednym z największych wyzwań realizacyjnych. Pierwotnie planowano metalowo-szklane drzwi w duchu art déco, ale wykonanie nie spełniło oczekiwań. Zamiast brnąć w kompromis, projekt pozwolono poprowadzić inaczej — i to okazało się kluczowe.
Tak powstało łukowe przejście wykończone sztukaterią, wykonane przez lokalnego rzemieślnika. Co najważniejsze: jego promień idealnie odpowiada zaokrągleniom kuchennej zabudowy. Efekt? Spójność, lekkość i konsekwencja, którą czuć „bez tłumaczenia”.
Sama kuchnia to przykład, jak secesyjne inspiracje przekuć na współczesny język materiałów. Oliwkowy odcień zabudowy wraca na mozaice Ceramiche Grazia Old England i w tonach kamienia na blatach. Te przepiękne i oryginalne płytki dostępne są we wszystkich salonach Internity Home.
Górne szafki w złamanej bieli rozjaśniają przestrzeń, dolna zabudowa z ciemnego drewna dodaje głębi. Jest elegancko, ale bez ciężaru — raczej szlachetnie i ciepło.



Polecane produkty
Gabinet: prywatna przestrzeń inwestora
Gabinet pana Emila to wnętrze najbardziej osobiste. Zaprojektowane do pracy i skupienia, ale też do bycia „u siebie”. Serce tego pomieszczenia stanowi biblioteka wykonana na wymiar — z precyzyjnie zaplanowanymi odstępami pod skatalogowaną kolekcję książek i płyt.
Wśród pamiątek pojawia się porcelanowy polarny niedźwiedź — rodzinny przedmiot z historią, nagroda dziadka inwestora. Zniszczoną łapę odrestaurował warszawski plastyk Tadeusz Orłowicz, przywracając figurce formę i znaczenie. Ten detal dobrze oddaje ducha całej realizacji: tu liczy się pamięć, ale podana z klasą.



Salon kąpielowy: rytuał, światło i marmur
Jednym z najważniejszych założeń była łazienka, która stanie się codziennym rytuałem wyciszenia. Centralny punkt stanowi wolnostojąca wanna ustawiona na podeście z marmuru statuario corchia. Naturalny rysunek kamienia — żyły, nieregularności, miękka dynamika — tworzy subtelną grę światła i faktury.
Architektka zestawiła jasne, szlachetne powierzchnie z elegancką armaturą i punktowym oświetleniem, budując atmosferę spokoju. Kluczowa okazała się też zmiana funkcjonalna: doświetlenia, dzięki którym przestrzeń zyskała zupełnie inny komfort i oddech.



wybierz do swojej łazienki
Sypialnia: spójność i jeden wyrazisty akcent
Przeszklone drzwi prowadzące do sypialni wymagały pełnej konsekwencji estetycznej — tu nic nie mogło być przypadkowe. Zdecydowano się na jasną, stonowaną paletę, która wzmacnia harmonię całego apartamentu. Mocniejszym akcentem jest tapicerowane łóżko Rosaneiro Molia w głębokim bordo — kolor, który wraca w projekcie jak dyskretna kropka nad „i”.
Zabudowane szafy mieszczą garderobę inwestora, a metalowo-skórzane uchwyty wprowadzają przyjemny, rzemieślniczy detal. Całość dopełniają wybrane elementy: lampa vintage, stoliki nocne Tomasza Omachela oraz komoda Libra High.

Polecane produkty
Projekt zakorzeniony w miejscu
Apartament przy Matejki 51 nie konkuruje z secesją kamienicy — raczej pozwala jej wybrzmieć, tłumacząc ją na współczesny język form, materiałów i codziennych potrzeb. Naturalne wykończenia, stonowana paleta (oliwka, zielenie, bordo) i miękkie linie budują atmosferę kojącej elegancji. To wnętrze, które ma własny charakter, ale respektuje kontekst. Ponadczasowe, spokojne, dojrzałe.





















![IHKI01006_Gun_Metal[1].jpg](https://cdn.dev-internityhome.pl/uploads/2025/01/kitchen-icons-bateria-kuchenna-z-wyciagana-wylewka-czarny-chrom-szczotkowany-pvd-908708-b1.webp)









![lath[1].jpg](https://cdn.dev-internityhome.pl/uploads/2025/02/luxury-vinyl-latte-600x117x25-panel-winylowy-jodelka-klasyczna-1op.295-m2-990858-o1.webp)





