Przez lata żyła w ruchu. Zmieniała miasta i kraje, mieszkała w Paryżu, nie przywiązywała się do rzeczy i świadomie ograniczała liczbę przedmiotów. Kiedy jednak zdecydowała się na własne mieszkanie w Warszawie, nie szukała kolejnego efektownego apartamentu. Potrzebowała miejsca, które da jej poczucie zakorzenienia. Tak powstała „Nowa klasyka” – 66-metrowe wnętrze zaprojektowane przez pracownię FUGA Architektura Wnętrz.
Ciepłe drewno, naturalny kamień, miękkie linie i spokojna paleta barw tworzą przestrzeń elegancką, ale daleką od chłodnej perfekcji. To mieszkanie nie miało być wnętrzem do oglądania. Miało stać się prawdziwym domem.
Apartament w rytmie współczesnej Warszawy
Projekt znajduje się w 19. dzielnicy, jednej z najbardziej rozpoznawalnych inwestycji mieszkaniowych na warszawskiej Woli. Ta część miasta w ostatnich latach przeszła ogromną zmianę. Postindustrialny krajobraz ustąpił miejsca nowoczesnej architekturze, restauracjom, usługom i inwestycjom, które przyciągają osoby ceniące energię centrum oraz wygodę codziennego życia.
Lokalizacja dobrze odpowiada stylowi życia właścicielki – młodej, aktywnej kobiety, przyzwyczajonej do funkcjonowania pomiędzy różnymi miejscami. Z jednej strony bliskość miasta i jego możliwości, z drugiej własna, spokojna przestrzeń, do której można wrócić po intensywnym dniu. Ten kontrast stał się ważnym elementem całej koncepcji.
Za projekt odpowiada zespół FUGA Architektura Wnętrz w składzie: Katarzyna Burak, Antonina Sadurska, Gabriela Sobczak i Paulina Ostasz-Pięcek. Współpraca przebiegała całkowicie zdalnie, ponieważ inwestorka mieszkała wówczas w Paryżu. Cały proces projektowy powierzyła architektkom, dając im przestrzeń do stworzenia wnętrza dopracowanego nie tylko wizualnie, ale przede wszystkim funkcjonalnie.

Dom zamiast hotelowego apartamentu
Najważniejszym zadaniem było uniknięcie anonimowości. Właścicielka przez lata nie gromadziła wielu rzeczy, dlatego mieszkanie pozbawione osobistych pamiątek mogło łatwo stać się zbyt sterylne i przypominać luksusowy pokój hotelowy. Architektki postawiły więc na materiały, które w naturalny sposób wnoszą do wnętrza ciepło, głębię i wrażenie autentyczności.
Na podłodze pojawiła się dębowa deska, fronty kuchenne i zabudowę garderoby wykończono fornirem, a zasłony uszyto z naturalnych tkanin. Ważną rolę odgrywa również kamień wykorzystany na blatach. Materiały mają wyczuwalną strukturę, pięknie pracują ze światłem i z czasem nabierają jeszcze więcej charakteru.
„Aby mieszkanie bez osobistych akcentów nie okazało się zbyt sterylne czy hotelowe, wybrałyśmy naturalne materiały, takie jak dębowa deska podłogowa, fornirowane fronty szafek kuchennych i garderoby w sypialni, naturalne tkaniny zasłon oraz kamień na blatach. Dzięki temu przestrzeń stała się przytulna. Inwestorka zdradziła nam, że od kiedy zamieszkała w swoim domu, z radością otacza się ważnymi dla niej przedmiotami i pamiątkami z licznych podróży, które w końcu ma gdzie kolekcjonować” – opowiada Katarzyna Burak.
To chyba najlepszy dowód na to, że projekt spełnił swoją najważniejszą funkcję. Stworzył ramę dla codzienności, wspomnień i przedmiotów, które dopiero zaczną budować historię tego miejsca.



Układ dopasowany do prawdziwych potrzeb
Mieszkanie zostało odebrane w stanie deweloperskim. Jego pierwotny układ był dobrze przemyślany, dlatego nie wymagał rewolucji. Architektki wprowadziły jednak kilka precyzyjnych zmian, dzięki którym przestrzeń lepiej odpowiada codziennym rytuałom właścicielki.
Najważniejszą decyzją było powiększenie prywatnej łazienki przy sypialni kosztem części kuchni. Inwestorka nie traktuje gotowania jako centrum domowego życia, dlatego bez wahania wybrała większy salon kąpielowy z wanną wolnostojącą i prysznicem. Przesunięcie ściany oraz zmiana położenia drzwi pozwoliły zmieścić oba elementy, zachowując przy tym lekkość wnętrza.
Od strony sypialni powstała pełnowymiarowa garderoba z ukrytym przejściem do łazienki. Razem tworzą one prywatną, intymną strefę odpoczynku, subtelnie oddzieloną od reprezentacyjnej części apartamentu. Granicę pomiędzy nimi wyznaczają szklane drzwi z ornamentowym szkłem. Przepuszczają światło, nie obciążają aranżacji i zapewniają potrzebne poczucie prywatności.
Sercem mieszkania pozostała otwarta strefa dzienna, łącząca salon, kuchnię i jadalnię. Została zaprojektowana z myślą o spotkaniach, wspólnych posiłkach oraz długich wieczorach z przyjaciółmi. Nie kuchnia, lecz relacje i możliwość spędzania czasu razem wyznaczają rytm tej przestrzeni.

Green Wave nadaje ton
Punktem wyjścia dla palety materiałowej był granit Green Wave zastosowany na blacie kuchennym. Jego nieregularny rysunek łączy zielenie, beże i ciepłe, ziemiste tony. Kamień stał się nie tylko dekoracyjnym akcentem, ale też przewodnikiem dla całej aranżacji.
We wnętrzu dominują piaskowe beże, brązy i naturalne drewno. Spokojną bazę przełamują wyrazistsze akcenty zieleni, dzięki którym mieszkanie nie traci energii. Zestawienie kolorów jest harmonijne, ale nie monotonne. Każdy materiał ma tu własną fakturę i indywidualny rysunek, dlatego nawet neutralne powierzchnie pozostają interesujące.
Projekt pokazuje, że współczesna elegancja nie potrzebuje chłodnego marmuru, wysokiego połysku ani dekoracyjnego nadmiaru. Może opierać się na jakości materiałów, proporcjach i detalach, które nie dominują wnętrza, lecz pozwalają odkrywać je stopniowo.

Miękka geometria i motyw kuli
Drugim ważnym językiem projektu jest geometria. Zamiast ostrych podziałów architektki wybrały miękkie, zaoblone linie. Pojawiają się one w bryłach mebli, narożnikach zabudowy oraz detalach. Powtarzający się motyw kuli można dostrzec w uchwytach, dekoracjach regału i oprawach oświetleniowych.
Obłe formy łagodzą uporządkowaną kompozycję i nadają jej bardziej zmysłowy charakter. Wnoszą też płynność, szczególnie ważną w niewielkich przestrzeniach komunikacyjnych.
Dobrym przykładem jest strefa wejściowa, która należała do największych wyzwań projektowych. Nie było w niej miejsca na klasyczną szafę, siedzisko ani duże lustro, a instalacja klimatyzacji wymagała dodatkowo obniżenia sufitu. Architektki wykorzystały więc lustrzaną ścianę łazienki wraz z ukrytymi w niej drzwiami. Tafla optycznie poszerza hol i odbija światło docierające z salonu.
Monolityczna zabudowa wydzielona ze strefy kuchennej otrzymała zaokrąglony narożnik. Ten pozornie niewielki gest poprawił komunikację i sprawił, że przejście do części dziennej stało się bardziej naturalne.



Detale jak biżuteria
Wyposażenie apartamentu łączy projekty polskich i zagranicznych marek. W salonie uwagę przyciąga sofa Muto od IWC Home. Jej miękka, niemal chmurowa forma wzmacnia wrażenie komfortu i równoważy geometryczny porządek zabudowy. Przy stole stanęły ponadczasowe krzesła Farris marki Tabell.
Oświetlenie potraktowano jak biżuterię. Geometryczna lampa Lod od Ferm Living oraz oprawy Anet marki Aromas z marmurowymi detalami wprowadzają dekoracyjny rytm, ale nie konkurują z naturalnym rysunkiem materiałów. W sypialni spokojną kompozycję uzupełnia minimalistyczny relief od Poproszę sztukę.
Każdy z tych elementów ma własną osobowość, a jednocześnie pozostaje częścią większej całości. Nie ma tu przypadkowych ozdób ani przedmiotów dobranych wyłącznie po to, by wypełnić przestrzeń.




















