To mieszkanie od razu pokazuje, że nie powstało dla osób, które najlepiej czują się w bezpiecznej neutralności. Jest kolorowe, pełne energii i dobrego designu, ale nie przytłacza. Widać w nim odwagę, lecz także dużą uważność na proporcje, światło i codzienny komfort. Każdy mocniejszy akcent ma tu swoje miejsce, dlatego całość zamiast męczyć, po prostu dodaje wnętrzu życia.
Na 100 metrach Dorota Kudła-Kubrakiewicz z pracowni Fantakrea zaprojektowała dom dla czteroosobowej rodziny, która chciała mieszkać w przestrzeni energetycznej, radosnej i pobudzającej do działania. Kolor nie jest tu dodatkiem wybranym na końcu, ale ważnym elementem całej koncepcji. Buduje nastrój, podkreśla charakter właścicieli i sprawia, że wnętrze zapada w pamięć.
Żeby ta intensywność nie zamieniła się w chaos, projektantka oparła kompozycję na spokojnej bazie: jasnym drewnie, bieli ścian, brzozowej sklejce i mikrocemencie. To one porządkują przestrzeń i dają jej oddech. Dzięki temu wzory, kolory, faktury i charakterystyczne elementy wyposażenia mogą wybrzmieć mocniej, ale nadal tworzą spójną, harmonijną całość.
Kolor pod kontrolą
Mieszkanie już w pierwszym odbiorze wydaje się bardzo kolorowe. To jednak wrażenie zbudowane na spokojnej, dobrze przemyślanej bazie. Jasny dąb, biel ścian, brzozowa sklejka i mikrocement tworzą neutralne tło dla mocniejszych akcentów. Dzięki temu odważne barwy nie konkurują ze sobą, lecz układają się w spójną, niemal muzyczną kompozycję.
Kluczowa była również analiza światła. Większość okien wychodzi na wschód, natomiast taras skierowany jest na północ. Taki układ wymagał decyzji, które pozwolą wnętrzu zachować jasność i miękkość przez cały dzień. Stąd wybór jasnej dębowej jodełki, która ociepla przestrzeń, oraz gładkich powierzchni mikrocementu, wprowadzających nowoczesną prostotę i wizualny oddech.
Układ funkcjonalny mieszkania pozostał w dużej mierze zgodny z pierwotnym planem deweloperskim. Zmiany pojawiły się tam, gdzie mogły realnie poprawić codzienny komfort. W pokojach dziecięcych przesunięto ściany działowe tak, aby uzyskać możliwie równe powierzchnie. W kuchni przeniesiono płytę grzewczą, co pozwoliło skupić wysoką zabudowę w jednym miejscu i uporządkować całą strefę roboczą.

Mid-century modern z duńskim akcentem
Właściciele mają słabość do estetyki lat 50. i 60., stylu mid-century modern oraz skandynawskich podróży. Szczególnie inspiruje ich duński design, w którym funkcjonalność spotyka się z miękką linią, szlachetnym materiałem i ponadczasową formą. Ten trop widać w doborze mebli, oświetlenia i dodatków.
Projekt nie cytuje jednak przeszłości dosłownie. Raczej wydobywa z niej atmosferę: lekkość, odwagę formalną, szacunek do rzemiosła i kolorystyczną swobodę. Efekt jest świeży, współczesny i bardzo osobisty.



Kuchnia jako serce strefy dziennej
Kuchnia, otwarta na część dzienną, przyciąga wzrok ręcznie robionymi kaflami z pracowni Elisy Passino. Ich wzór wnosi do wnętrza artystyczną energię i staje się jednym z najważniejszych punktów całej kompozycji. To detal, który nie tylko zdobi, ale buduje charakter miejsca.
Kontrapunktem dla kafli jest ikoniczna lampa PH5 marki Louis Poulsen zawieszona nad stołem. Jej forma, zakorzeniona w historii duńskiego designu, idealnie wpisuje się w inspiracje właścicieli. Bladoniebieskie fronty szafek wiszących łagodzą całość, a zabudowa wykonana na zamówienie ze sklejki brzozowej dodaje wnętrzu naturalności i ciepła.
To kuchnia praktyczna, ale bez chłodnej techniczności. Rodzinna, ale nie chaotyczna. Kolorowa, ale oparta na dyscyplinie proporcji.



Łazienka, która bawi się formą
W łazience projektantka zestawiła pikselowe płytki 41zero42, zaprojektowane w konwencji przypominającej tetris, z dużą powierzchnią zabudów stolarskich ze sklejki brzozowej. Uwagę przyciąga ściana nad wanną, gdzie kolorowe elementy pojawiają się na tle ciepłoszarych kafli. Pozostałe ściany wykończono białymi płytkami, dzięki czemu kompozycja zachowuje lekkość.
Ten projekt ma w sobie czystą radość zabawy kolorem i geometrią. Jednocześnie pozostaje bardzo praktyczny. Zgodnie z potrzebami inwestorów łazienka oferuje dużą ilość miejsca do przechowywania, a zabudowy zostały zaprojektowane tak, by porządkować codzienność, nie odbierając wnętrzu charakteru.
Ciekawym detalem są okrągłe otwory we frontach zabudowy, które stanowią negatyw kolorowych, okrągłych uchwytów zastosowanych w kuchni. Ten subtelny dialog między pomieszczeniami buduje spójność całego mieszkania.



Mała toaleta, duże możliwości
Osobna toaleta z każdym kolejnym elementem zyskiwała na funkcjonalności, zamiast tracić przestrzeń. To jeden z tych momentów, w których dobry projekt naprawdę pokazuje swoją siłę. Oprócz standardowych funkcji udało się tu zmieścić również szafę gospodarczą z pralką, suszarką, drabiną i odkurzaczem.
Armatura i ceramika HushLab zostały wyeksponowane na tle wyrazistych płytek 41zero42. Mocny rysunek kamienia spotyka się tu z bladofioletową ścianą, a całość przełamuje żółty kinkiet Flos. To akcent jak kropka nad „i”: odważny, radosny i zapamiętywalny. Mikrocement na podłodze płynnie przechodzi z korytarza, spinając tę część mieszkania z resztą wnętrza.

Dom, który ma temperament
Projekt Doroty Kudły-Kubrakiewicz pokazuje, że kolorowe wnętrze nie musi być ani infantylne, ani męczące. Może być dojrzałe, funkcjonalne i eleganckie, jeśli za jego kompozycją stoi świadoma decyzja projektowa. Tutaj energia nie wynika z nadmiaru. Wynika z odwagi połączonej z precyzją.
Jasna baza, brzozowa sklejka, dębowa jodełka, mikrocement, ręcznie robione kafle, ikony designu i mocne akcenty barwne tworzą mieszkanie, które działa na zmysły, ale nie przytłacza. To przestrzeń dla rodziny, która chce mieszkać wygodnie, pięknie i po swojemu.






















