W samym sercu Warszawy, w charakterystycznym osiedlu z lat 70., powstało wnętrze, które łączy modernistyczny rodowód budynku z bardzo współczesnym podejściem do komfortu życia. Mieszkanie Huberta i Michała znajduje się w Śródmieściu, w zabudowie wykonanej w technologii ramy „H”. To rozwiązanie typowe dla wielu realizacji z tamtego okresu, które dziś stawia przed projektantami konkretne wyzwania, ale jednocześnie daje ogromny potencjał do twórczej interpretacji przestrzeni.
Lokal ma 65 metrów kwadratowych i obejmuje przedpokój, łazienkę, gabinet, salon z aneksem kuchennym oraz wydzieloną sypialnię. Choć metraż nie jest mały, układ wymagał przemyślanej interwencji. Właściciele potrzebowali mieszkania bardziej uporządkowanego, funkcjonalnego i spójnego wizualnie z kuchnią, którą wcześniej zaprojektowali i wyremontowali samodzielnie.
Za projekt odpowiada Piotr Pamięta z pracowni p:am, który został zaproszony do współpracy na etapie dopracowania pozostałych części mieszkania. Inwestorzy trafili do niego przez Internet, szukając architekta wnętrz, który pomoże im rozwiązać konkretne problemy przestrzenne. Pierwszy kontakt był bardzo rzeczowy. Właściciele przesłali zdjęcia, szkice obecnego układu oraz szczegółowy opis swoich potrzeb. Po rozmowie i spotkaniu zapadła decyzja o rozpoczęciu prac nad projektem łazienki, przedpokoju oraz części dziennej, w której miała powstać nowa strefa sypialniana.
Funkcjonalność jako punkt wyjścia
Najważniejszym zadaniem było przeorganizowanie mieszkania tak, aby lepiej odpowiadało codziennemu rytmowi życia właścicieli. Dotychczasowa sypialnia miała zostać zaadaptowana na inne potrzeby, dlatego konieczne było wydzielenie nowej strefy nocnej w salonie, w miejscu dawnej jadalni. Nie chodziło jednak o zamknięcie kolejnego pokoju, lecz o stworzenie przestrzeni, która może działać elastycznie.
Architekt zaproponował sypialnię oddzieloną od części dziennej przeszklonymi drzwiami przesuwnymi oraz zasłoną. Dzięki temu wnętrze może funkcjonować na dwa sposoby. Na co dzień pozostaje otwarte, lekkie i pełne światła, a kiedy potrzeba prywatności, strefa nocna zyskuje intymny charakter. To rozwiązanie szczególnie dobrze sprawdza się w mieszkaniach, w których każdy metr musi pracować na więcej niż jedną funkcję.
Drugim kluczowym obszarem była łazienka. Właścicielom zależało na tym, aby znalazło się w niej miejsce zarówno na wannę, jak i prysznic. Rozważano także przesunięcie jednej ze ścian w stronę przedpokoju, co pozwoliłoby lepiej wykorzystać dostępną przestrzeń i nadać łazience zupełnie nową funkcjonalność. Generalny remont tej strefy oznaczał więc nie tylko wymianę wyposażenia, ale przede wszystkim zmianę sposobu myślenia o układzie wnętrza.



Zależało mi na tym, aby pomimo pomniejszenia części dziennej i bezpośredniego połączenia jej z częścią nocną, nie utracić ergonomii ani intymności mieszkania
Spójność bez narzucania stylu
Hubert i Michał nie przyszli do architekta z gotową etykietą stylistyczną. Nie wskazali jednego konkretnego nurtu, ale mieli wiele inspiracji, zwłaszcza kolorystycznych. Ich oczekiwania były jasne: mieszkanie miało być funkcjonalne, uporządkowane, dopracowane i spójne z już istniejącą kuchnią. Ważne było również stworzenie dodatkowego miejsca do przechowywania, które w mieszkaniach z wielkiej płyty i modernistycznych osiedlach często okazuje się jednym z największych wyzwań.
Rolą architekta było więc nie tyle narzucenie własnej wizji, ile uporządkowanie wielu pomysłów i nadanie im wspólnego kierunku. Kolory, które pojawiają się w mieszkaniu, są efektem dialogu między projektantem a inwestorami. Właściciele mieli wiele inspiracji, a Piotr Pamięta przełożył je na spójną kompozycję. Finalne odcienie wybierano wspólnie, na podstawie próbek oglądanych bezpośrednio na budowie. To istotny etap, ponieważ kolor inaczej zachowuje się na ekranie, inaczej w próbniku, a jeszcze inaczej w konkretnym wnętrzu, przy określonym świetle dziennym i sztucznym.
Efekt jest subtelny, ale nie zachowawczy. Kolor nie dominuje nad przestrzenią, lecz porządkuje ją, ociepla i dodaje indywidualnego charakteru. Wnętrze nie próbuje odcinać się od historii budynku. Raczej dopisuje do niej nowy rozdział, bardziej współczesny, wygodny i osobisty.

Światło, szkło i lustra
W projekcie szczególne znaczenie ma światło. Dzienne przenika z pomieszczenia do pomieszczenia dzięki zastosowaniu szklanych konstrukcji oraz luster. To zabieg nie tylko estetyczny, ale przede wszystkim przestrzenny. Przeszklenia pozwalają zachować wizualną lekkość podziałów, a lustra wzmacniają wrażenie głębi. Dzięki temu mieszkanie wydaje się większe, bardziej otwarte i lepiej doświetlone.
Ważnym uzupełnieniem jest światło sztuczne. Ciepłe, akcentowe oświetlenie podkreśla detale, buduje nastrój i pozwala tworzyć różne sceny świetlne w zależności od pory dnia oraz potrzeb domowników. To właśnie ono wieczorem zmienia charakter wnętrza, z funkcjonalnego i dziennego w bardziej kameralne, miękkie i relaksujące.



Nowe życie mieszkania z lat 70.
Projekt pokazuje, że mieszkania w starszej zabudowie nie muszą być traktowane jak kompromis. Ich układy bywają wymagające, a konstrukcja narzuca ograniczenia, ale dobrze poprowadzony projekt potrafi wydobyć z nich ogromny potencjał. W tym przypadku kluczem było połączenie funkcjonalnej reorganizacji z wyczuciem proporcji, koloru i światła.
Mieszkanie Huberta i Michała nie jest wnętrzem podporządkowanym jednemu trendowi. Jest odpowiedzią na realne potrzeby konkretnych osób. Łączy prywatność z otwartością, porządek z indywidualnym charakterem, a modernistyczną bazę z ciepłem współczesnego domu. Dzięki temu powstała przestrzeń, która nie tylko dobrze wygląda, ale przede wszystkim dobrze działa na co dzień.






















